Siła jest Kobietą - historia 8 marca.



Drogie kobietki już niedługo nasze święto :) Kwiaty, czekoladki, mężczyźni spełniający wszystkie nasze  zachcianki - idealny sposób na spędzenie tego dnia. Ale czy któraś z was zastanawiała się skąd się w ogóle wzięło to święto?  Prawda niestety nie jest taka kolorowa jak mogłoby się wydawać. Dlatego w tym poście chciałabym przedstawić wam trochę historii. Ten szczególny dzień okupiony był walką i bólem wielu tysięcy kobiet, a jednak w naszych czasach zaczyna tracić znaczenie. 


Starożytność 


Początkami święta kobiet były obchodzone w starożytnym Rzymie Matronalia. Dzień całkowicie poświęcony był kobiecości i żeńskim bóstwom. Już wtedy mężowie i adoratorzy mogli obdarowywać swoje żony i wybranki serca podarunkami. Patronką święta była bogini Junona i to jej kobiety oddawały największą cześć poprzez wędrowanie do jej świątyń i składanie tam kwiatów w ofierze. W zamian prosiły o szczęście w małżeństwie, płodność lub powodzenie u mężczyzn. Świętowały nawet niewolnice i prostytutki. 



8 marca 1908, Nowy Jork 


Na ulicach Nowego Jorku odbył się marsz pracownic zakładów odzieżowych. Liczba sięgała 15 tysięcy wściekłych kobiet, które domagały się praw ekonomicznych i politycznych. To wydarzenie zainspirowało inne pracownice podobnych zakładów, które masowo zaczęły strajkować na przełomie 1909 i 1910 roku. Strajk skierowany był przeciwko właścicielom fabryk, którzy wyzyskiwali pracownice do granic możliwości, płacąc przy tym marne grosze. 

W 1910 roku Międzynarodówka Socjalistyczna w Kopenhadze ustanowiła obchodzony na całym świecie Dzień Kobiet, jednak nie ustalono dokładnej daty. 



25 marca 1911, Triangle Shirtwaist Factory



Tego dnia doszło do tragedii, która wstrząsa do dziś. Masowe strajki kobiet pracujących w fabrykach nie ominęły Triangle Shirtwaist Factory w Nowym Jorku. W fabryce znajdowało się  275 dziewcząt, które kończyły pracę. Nagle wybuchł pożar, który trwając zaledwie pół godziny zabił 146 kobiet. Niektórym udało się uratować, większość zginęła w pożarze lub wyskakiwała z okien. Schody ewakuacyjne zarwały się pod ciężarem uciekającego tłumu. Jedyna winda w budynku zarwała się. Fabryka znajdowała się na ósmym, dziewiątym i dziesiątym piętrze budynku a drabiny strażackie sięgały jedynie siódmego. Wyjścia ewakuacyjne nie były dostępne a większość drzwi była pozamykana na polecenie właścicieli w obawie przed kradzieżą. Taka była wersja oficjalna. Natomiast nieoficjalnie mówiono, że właściciele w obawie przed skandalem celowo zamknęli pracownice w fabryce. Dziś niestety nie dowiemy się prawdy. Właściciele zostali postawieni przed sądem oskarżeni o zabójstwo pierwszego i drugiego stopnia. To wydarzenie wpłynęło na powstawanie komitetów mających na celu poprawę warunków pracy i praw pracowników.

Niestety liczne strajki i zmieniające się przepisy na niewiele się zdały ponieważ wiele fabryk odmówiło wprowadzenia udogodnień dla pracownic. W 1913 roku zawiązano wspólnotę International Ladies Garment Workers Union, która działała na rzecz zapobiegania tragediom takim jak pożar w Triangle Shirtwaist Factory. Ten feralny dzień stał się symbolem walki kobiet o ich prawa i poprawę warunków pracy.



Dzień kobiet jako święto komunistyczne


W ZSRR pierwszy raz obchodzono dzień kobiet tuż przed I wojną światową. Datę wyznaczono na 8 marca i podobno miała z tym związek pewna feministka, która przekonała Lenina do tego pomysłu. Od 1965 roku dzień 8 marca stał się dniem wolnym od pracy w celu upamiętnienia zasług sowieckich kobiet w budowie komunizmu. 

W Polsce dopiero w czasach PRL-u wprowadzono dzień kobiet. Czasy wojny nie były przychylne dla naszego kraju więc skupiano się na niepodległości a troska o kobiety zeszła na dalszy plan. Po wojnie feministki szybko dały o sobie znać i przekonały Piłsudskiego aby 8 marca ustanowić świętem. W PRL-u było dość popularne, jednak uważane za błahe. Wydarzenia z Nowego Jorku odeszły w zapomnienie, symbolem Dnia Kobiet stała się paczka rajstop i goździki. 



Dzień Kobiet współcześnie - Manifa 

Kobiety jak to kobiety, są niezdecydowane i w sumie nie wiadomo czy lubimy to święto czy nie. Większość oczywiście powie, że miło jest dostać kwiaty, inne - starszej daty - pamiętają czasy komuny i nie przepadają za tym dniem. Kiedy 90% społeczeństwa normalnie obchodzi Dzień Kobiet, feministki co roku organizują demonstrację, tzw. Manifę. Organizatorem jest nieformalna grupa Porozumienie Kobiet 8 Marca. Tutaj prawdziwym staje się powiedzenie, że historia kołem się toczy. Kiedyś amerykanki, dziś kobiety na całym świecie wychodzą na ulice żeby strajkować i przypomnieć społeczeństwu o swoich prawach.




W szkole na historii możemy dowiedzieć się wielu rzeczy, jednak wiele istotnych spraw jest pomijanych. W niektórych krajach Dzień Kobiet był wręcz zakazany. W Polsce w latach '90 rząd Hanny Suchockiej zlikwidował oficjalne obchody Dnia Kobiet i święto stało się jedynie symboliczne. Oczywiście nie potrzebujemy oficjalnego święta aby je obchodzić. Nie uważacie jednak, że jest to dzień warty szczególnego celebrowania? Chociażby ze względu na jego historię? Czy może traktujecie je po prostu jak zwykły dzień, w którym można zrobić coś miłego dla wybranki? A może uważacie, że to święto jest tylko efektem widzimisię kobiet, które tylko próbują zwrócić na siebie uwagę? ( spotkałam się już raz z takim zdaniem) 
Podzielcie się swoimi opiniami w komentarzach! :) 


Buziaki 👄

Meg 

Zobacz więcej >

Apogeum HEJTU




- dziewczyno jak ty wyglondasz??? mogla bys chociaz zmyc tą tapete z twarzy bo mam wrarzenie ze patrze na klauna.. 
- po co dodajesz takie przerobione zdjęcie? przecież widać że to photoshop! 

- usta napompowane, cycki napompowane, jest w tobie wogule coś naturalnego? 

- to jest takie interesujące jak zeszly snieg. Idź zajmij się czymś innym bo do tego się nie nadajesz 

- rozpuszczona dziewucha! nic w życiu byś nie osiagnala gdyby nie internet! do roboty byś się wzięła!

- w dupie byłeś i gówno widziałeś niedorobiony pajacu. 


Komentarze są autentyczne, wybrane z losowych blogów i kanałów na youtube. Pisownia niestety też jest autentyczna. Jak czytam coś takiego to aż mi się scyzoryk w kieszeni otwiera. I mam ochotę użyć tego scyzoryka ale hamuje się, bo jednak nie chciałabym spędzić najlepszych lat mojego życia w więzieniu. 


XXI wiek to czas nienawiści. Odwetu. Porównań. Panuje teraz atmosfera złośliwości, zawiści i uszczypliwości. Głównie w internecie. Na żywo oczywiście też można się spotkać z tym zjawiskiem. Społeczeństwo składa się z samych ekspertów w każdej dziedzinie znanej ludzkości, a i tej nieznanej też. Znamy się na wszystkim. I krytykujemy wszystko. Bo przecież mamy do tego prawo. W końcu jest wolność słowa. 

Tyle tylko, że to nie jest konstruktywna krytyka. O nie, nie. Bo po co podpierać się konkretnymi argumentami? Skoro mi się nie podoba, to znaczy, że jest gówniane i koniec! 






Powiem tak, ludzie dzielą się na trzy grupy:

1) Pierwsza grupa to są ludzie , którzy za wszelką cenę chcą mieć lepiej niż ktoś inny. Sąsiadka kupiła nową, ładną zastawę? To pani X leci do sklepu, kupuje jeszcze ładniejszą i koniecznie droższą! Mało tego, zaprasza sąsiadkę na kawę żeby zobaczyła, że Pani X ma lepszą zastawę niż ona!


2) Druga grupa to ludzie, którzy za wszelką cenę chcą żeby ktoś inny miał gorzej niż oni. Znajoma założyła bloga lub kanał na yt i osiągnęła sukces. Pani Y wcześniej się nie udało więc jakim cudem znajomej się udało? No przecież musiała jakoś oszukiwać, kupować obserwujących! I w ogóle jest brzydka, za gruba, ma tłuste włosy i się nie zna na temacie! Pani Y nie omieszka oczywiście wygłaszać swoich opinii w komentarzach pod jej postami. Koniecznie z konta anonimowego. Bo przecież ma prawo do swojego zdania, prawda?   

3) I trzecia grupa ludzi, czyli Ci normalni. W tej potężnej i wszechobecnej fali hejtu można, na szczęście, doszukać się światełka w tunelu jakim są osoby naprawdę życzliwe i cieszące się z cudzych sukcesów. 




Tobie się nie udało, Ty miałeś po prostu farta. 

Nic tak nie motywuje do zawiści jak czyiś sukces! To jest niemożliwe żeby komuś cokolwiek się udało. Nie zapracował sobie na to. Nie ważne, że ktoś poświęcił kawał swojego życia, czasu i serca żeby coś stworzyć. Ten ktoś miał po prostu farta. A już szczególnie agresor się uruchamia gdy ktoś na tym zarabia. No bo jak to tak można! 

Nie znam się, to się wypowiem.

To jest moim zdaniem jedna z najgorszych chorób współczesności. Jak pisałam wcześniej, teraz mamy samych ekspertów od każdej możliwej dziedziny. A już w szczególności wszyscy się znają na cudzych życiach. O tak, cudze życie to jest coś co wszyscy najchętniej komentują. No bo przecież jakaś tam Basia, Asia czy Kasia wie lepiej, że gdy dodajemy na instagram zdjęcie zdrowego posiłku, to tak naprawdę wpierdzielamy pizzę na grubym cieście z poczwórnym serem! 

Moja racja jest mojsza niż twojsza. 

Tyle ile jest ludzi na świecie, tyle jest zdań na jakikolwiek temat. Zawsze znajdzie się jakiś troll, który będzie uważał, że na jego zdanie nie ma mocnych. Gorzej jak nie dopuszcza do myśli, że ktoś może mieć inne zdanie niż on. Wtedy to już jest jatka. No bo przecież to on ma rację. Nie Ty. 





























Najgorsze w tym wszystkim jest to, jak takie buractwo wpływa na ludzi. Jak szybko można popaść w kompleksy i zniszczyć sobie psychikę.. 

Chciałabym zaapelować do wszystkich osób, które były lub są ofiarą hejtu. NIE PRZEJMUJCIE SIĘ. Wiem, że łatwiej powiedzieć niż zrobić. Ja sama przez wiele lat byłam ofiarą hejtu. I to nie internetowego, tylko tego w rzeczywistości. Prosto w twarz. Do tej pory zmagam się z pewnymi problemami z tym związanymi. Jednak trzeba na to spojrzeć z drugiej strony. Przez takich ludzi przemawia zwyczajna zawiść. Oni traktują to jako swój sposób na wyładowywanie frustracji jaka w nich siedzi. Nigdy wszystkim nie dogodzisz. Możesz nawet uratować 100 sierot z płonącego budynku, a i tak znajdzie się jakiś burak, który będzie się czepiał, że nie uratowałeś jeszcze Misia Tulisia. 

Długo mi zajęło zrozumienie, że nie ma sensu tracić czasu i nerwów na cudze problemy. Bo to, że komuś coś się w Tobie nie podoba to JEGO PROBLEM, nie Twój :)  

Dlatego głowa do góry, cyc/klata (niepotrzebne skreślić) do przodu i róbcie swoje! 



A Wy w jakich sytuacjach mieliście styczność z hejtem?  Piszcie w komentarzach :)



Buziaki 👄

Meg



Zobacz więcej >

Książka vs Film 1# Intruz





Za każdym razem gdy słyszę, że ma wyjść nowy film na podstawie książki przechodzą mnie dreszcze. I to nie takie pozytywne tylko wręcz przeciwnie. Tym bardziej jeśli chodzi o książkę, którą uwielbiam. Oczywiście absolutnie nie ujmuję tutaj w żadnym stopniu kinematografii. Jednak ekranizacje czy adaptacje książek to bardzo delikatna sprawa i według mnie bardzo łatwo jest wszystko, mówiąc kolokwialnie, spieprzyć :/ Dlatego postanowiłam rozpocząć serię postów o tej walce tytanów. 

Na pierwszy ogień wybrałam Intruza Stephanie Meyer. Książka mnie po prostu zachwyciła. Fani Si-Fi mogą się lekko zawieść, ponieważ mimo motywu inwazji kosmitów przeważa tutaj historia miłosna :) Ja osobiście tę książkę uwielbiam i gorąco polecam :) 

Nasz świat został opanowany przez niewidzialnego wroga. Najeźdźcy przejęli ludzkie ciała oraz umysły i wiodą w nich normalne życie. Jedną z ostatnich niezasiedlonych, wolnych istot ludzkich jest Melanie. Wpada jednak w ręce wroga a w jej ciele umieszczają dusze o imieniu Wagabunda. (...) Wagabunda nie potrafi oddzielić swoich uczuć od pragnień ciała i zaczyna tęsknić za mężczyzną, który miał być jej wrogiem. Wkrótce Melanie i Wagabunda stają się sojuszniczkami i wyruszają na poszukiwanie człowieka, którego obie kochają. 

1) Bohaterowie. 

KSIĄŻKA:    

Główną bohaterką jest Melanie Stryder. Ma 20 lat.  Według książki jest wysoka, szczupła i umięśniona od wysiłku fizycznego jaki musi wkładać w uciekanie przed najeźdźcami z kosmosu. Ma średniej długości ciemnobrązowe włosy i zielone oczy. Jej skóra jest opalona. Przedstawiona została jako silna i dojrzała kobieta.                                                                                              

FILM: 



Rudzielec, blada cera, niebieskie oczy i takie trochę chucherko. Nie zrozumcie mnie źle, ja nic nie mam to tej aktorki. Ma na koncie kilka świetnych ról ale to całkowite przeciwieństwo Melanie i jak dla mnie nie powinna w ogóle znaleźć się w tej roli. Nie udało jej się ukazać charakteru postaci.


Wagabunda

KSIĄŻKA: 

Drobna, delikatna, złotowłosa dziewczyna. Miała piegi i dołek w podbródku. Szare oczy, jaśniutką karnację i długie włosy. Była malutka. 

FILM: 




Jared Howe

KSIĄŻKA: 

Jest starszy od Melanie o 9 lat. Wysoki, dobrze zbudowany, silny. Mocno zarysowane rysy twarzy, wydatne usta. Włosy rozjaśnione od słońca. Oczy koloru ziemi. Karnacja opalona. Po prostu dojrzały, pewny siebie mężczyzna. Budzi respekt. 

FILM:



Aktor przystojny ale mimo, że wiekiem odpowiada do roli nie wygląda na pewnego siebie mężczyznę, który budzi respekt. Tutaj to jest bardziej wina gry aktorskiej niż wyglądu moim zdaniem. 


Ian i Kyle O'Shea

KSIĄŻKA:

Bracia wysocy, dobrze zbudowani. Starszy Kyle jest wręcz wielki. Czarne włosy i błękitne oczy. Kyle impulsywny, Ian myślący. Charakterami różnią się całkowicie jednak z wyglądu są podobni. 

FILM:



Jak oglądałam film to odniosłam, że Kyle (po prawej) to po prostu wypierdek. Przepraszam jeśli urażę czyjeś uczucia ale dla mnie Ci aktorzy są kompletnie nie trafieni. 


Łowczyni

KSIĄŻKA:

Mała, drobna kobieta, o oliwkowej karnacji i czarnych włosach do podbródka. Wiecznie grymas niezadowolenia na twarzy. Ubrana cała na czarno. 

FILM: 



No cóż tu nie trzeba się rozpisywać :) Chociaż grą aktorską jak najbardziej odzwierciedliła charakter postaci z książki :) 


Doktor 

KSIĄŻKA: 

Pam para pa pam! Mamy zwycięzcę! W książce Doktor jest drobnej postury lekarzem o jasnej karnacji. 

FILM: 


No tak tutaj zaszaleli z obsadą :D Ja oczywiście nie jestem rasistką ani nic z tych rzeczy ale nie jestem za taką drastyczną zmianą postaci. 


Postacie różniące się znacznie od swoich pierwowzorów z książki to tylko czubek góry lodowej. Rozumiem, że nie wszystko można zawrzeć w filmie  jednak takie ewidentne zmiany sprawiają, że człowiek nie poznaje historii którą czytał.

Oczywiście film ma swoje plusy, wielu aktorów w tym ci, którzy grali Jeba i Maggie świetnie się spisali. Wygląd jaskini też spełnił moje oczekiwania. Jednak brakowało mi w filmie pewnych wydarzeń, które sprawiły, że pokochałam Wagabundę czytając książkę. Moim zdaniem film nie oddał sensu historii. Odniosłam wrażenie, że reżyser omija wszystkie najważniejsze momenty, które tak naprawdę nadają charakter całej fabule. Film wydał mi się powierzchowny, nakręcony tylko po to by na nim zarobić. Dlatego zdecydowanie wolę książkę.

I tak, wiem, że Intruz jest adaptacją a nie ekranizacją. Reżyser miał prawo do zmian jednak moim skromnym, subiektywnym zdaniem wyszła klapa :) Książka ma duży potencjał filmowy, jednak nie został on dobrze wykorzystany.

Wiecie czego jeszcze nie lubię? Jak po premierze filmu zaczynają drukować książki z okładką filmową. Brrrrrr zgrooooza! 😨😣


KSIĄŻKA 1:0 FILM 


Nie chcę wam spojlerować, więc jeśli oglądaliście już film polecam przeczytać książkę i samemu się przekonać jakie są różnice :)  Jeśli czytaliście książkę to podzielcie się swoimi opiniami w komentarzu ;)


Buziaki 👄

Meg




Zobacz więcej >

Dlaczego warto czytać książki?





Jestem typem osoby, która bez książek nie potrafi funkcjonować. Tym bakcylem zaraziła mnie moja mama gdy kupiła mi pierwszą część Harry'ego Pottera. Od tamtej pory książki czytam codziennie, zarywałam noce i każdą wolną chwilę w dzień. W domu, w szkole, w autobusie, wszędzie :D I nie żałuję ani jednej sekundy spędzonej na czytaniu! Ba, jedyne czego żałuję to tego, że doba ma tylko 24 h bo to ciągle za mało! 

Niestety rozwój technologi sprawia, że ludzie coraz bardziej zagłębiają się w świat internetu. Mamy XXI a widok nastolatka z książką zamiast smartfonem należy do rzadkości. Przerażenie mnie ściska gdy słyszę zdanie Książka? Nie, poczekam aż nakręcą film. Zdarzyło mi się spotkać wielu takich ludzi, momentami ręce mi opadały. Krótko mówiąc chłop wybierający się do szkoły średniej czytał jak siedmiolatek. To naprawdę jest przykre. 

Aby jakoś zachęcić do sięgania po książki przygotowałam kilka powodów dla których warto to robić :)  



DLACZEGO WARTO CZYTAĆ? 


1. Czytanie uczy myślenia.



Tak moi drodzy :) Naukowcy nie raz już udowodnili, że czytanie wpływa pozytywnie na działanie naszego mózgu. Książki kształtują nasze przyszłe zachowania, to jak będziemy postrzegać świat. Dlatego małe dzieci tak bardzo tego potrzebują. Dzięki czytaniu szybciej potrafią wyciągać wnioski z obserwowanych przez nie sytuacji. Czytanie zmusza nasze mózgi do aktywności, dzięki której powstają nowe wiązania neuronowe. Im więcej wiązań tym większa efektywność mózgu. 


2. Czytanie pobudza pamięć i wyobraźnię. 



Oglądając telewizję wszystko mamy podane na tacy. Wygląd, odgłosy, kolory. Nie pozwala nam to na samodzielne myślenie. Czytając sami kreujemy świat, od nas zależy jaką barwę głosu będzie miał dany bohater lub w jaki sposób będzie się poruszał. Nowe informacje łączą się z wiedzą , którą już posiadamy. Jest to swego rodzaju mięsień, który wzmacniamy tak samo jak sportowcy wzmacniają swoje mięśnie poprzez codzienne treningi. 


3. Czytanie poprawia słownictwo.



Tego własnie większość ludzi zdecydowanie potrzebuje. Czytając poszerzamy swoją paletę słów, która z każdym przeczytanym zdaniem staje się coraz bogatsza. Na świecie jest mnóstwo autorów i każdy ma swój niepowtarzalny styl, który cały czas rozwija a my czytając takie publikacje chłoniemy to słownictwo. Posiadając bogaty zasób słów możemy efektywniej się komunikować miedzy sobą. Wspiera to dodatkowo procesy myślowe a to przekłada się na dokładniejsze wyrażanie myśli i uczuć.


4. Czytanie wykształca empatię.



Chyba mało kto czyta nie wczuwając się w postać bohatera. Jeśli uroniliście choć jedną łezkę
oglądając filmy takie jak Pamiętnik czy Nostalgia Anioła to gwarantuję wam, że czytając te książki płakalibyście jak bobry! Wyimaginowane światy przedstawione w książkach wprowadzają wiele różnych zachowań i relacji międzyludzkich. Wszystko co spotyka bohatera jest dla nas swego rodzaju lekcją życia. Razem z nim przeżywamy wzloty i upadki, uczymy się rozwiązywać problemy, uczymy się na jego błędach i doświadczeniach. Poszerzamy swoją wiedzę odnośnie tego jak można zachować się w nieznanych nam sytuacjach. Mamy więcej zrozumienia i wybaczenia dla ludzkich nieszczęść i popełnianych błędów.


5. Czytanie redukuje stres.


Tutaj chyba nie muszę się rozpisywać :) Czytając uciekamy do innego świata, nie ma tam naszych problemów i zmartwień. Odłączamy się od wszystkiego co negatywne i zagłębiamy się w świat często o wiele przyjaźniejszy niż nasza rzeczywistość. Nasze samopoczucie się poprawia i o wiele łatwiej nam zasnąć. A jakie potem mamy sny! :D 




Mam szczerą nadzieję, że te powody trafią niektórym osobom do serca i zachęcą do czytania książek. Na koniec zostawiam wam jeden z moich ulubionych cytatów. Może on do was trafi :) 



Czytelnik może żyć życiem tysiąca ludzi, zanim umrze.(…)Człowiek, który nie czyta, ma tylko jedno życie.




Buziaki 👄

Meg 



Proszę nie kopiować tekstu bez mojej zgody. 




Zobacz więcej >

Nie taki straszny początek jak go malują



Blog założony, właśnie piszę pierwszego posta. Cudo.

Słowo 'początek' wywołuje u mnie dziwną mieszankę uczuć. Kojarzy nam się to z czymś nowym, nieznanym gruntem, który sami musimy odkryć i rozpracować. Wszyscy znamy to uczucie bo przecież każdemu zdarzyło się np rozpocząć naukę w nowej szkole. Zaczyna się spoko, myślimy sobie Super, poznam nowych ludzi, nowe rzeczy, będzie mega fajnie!
Ale niestety pojawiają się też obawy. Ja to sobie wyobrażam jako takiego małego szarego ludzika, który sobie siedzi na naszym ramieniu niczym przysłowiowy diabełek i szepce nam smuty do ucha byleby tylko zgasić nasz entuzjazm. A co jeśli pójdzie źle? To jedno zdanie jest w stanie zabić naprawdę nawet największe nadzieje. Strach przed porażką jest wręcz paraliżujący.

Co więc należy zrobić żeby nie dać się zmanipulować temu małemu sabotażyście?

Zaknebluj mu paszczę. Albo wyhoduj sobie drugiego ludzika :D Takiego, który będzie Ci mówił same dobre rzeczy :) Gdy już to zrobisz zobaczysz, że całkiem inaczej patrzy się na pewne sprawy. Ja żałuję, że tak długo byłam bierna wobec obaw bo straciłam ładnych parę lat na przejmowanie się tym co ludzie sobie o mnie pomyślą. Nie jest łatwo pozbyć się tego schematu myślenia. Jestem pewna, że wielu ludzi ma z tym problem i każdy próbuje sobie z tym poradzić na swój sposób. Moim jest ten blog :)

Więc skoro nie taki straszny początek jak go malują nie widzę problemu, który stałby mi na przeszkodzie w prowadzeniu tego miejsca!



Buziaki 👄👄👄


Meg 


Zobacz więcej >
Bonjour Meg © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka