Apogeum HEJTU




- dziewczyno jak ty wyglondasz??? mogla bys chociaz zmyc tą tapete z twarzy bo mam wrarzenie ze patrze na klauna.. 
- po co dodajesz takie przerobione zdjęcie? przecież widać że to photoshop! 

- usta napompowane, cycki napompowane, jest w tobie wogule coś naturalnego? 

- to jest takie interesujące jak zeszly snieg. Idź zajmij się czymś innym bo do tego się nie nadajesz 

- rozpuszczona dziewucha! nic w życiu byś nie osiagnala gdyby nie internet! do roboty byś się wzięła!

- w dupie byłeś i gówno widziałeś niedorobiony pajacu. 


Komentarze są autentyczne, wybrane z losowych blogów i kanałów na youtube. Pisownia niestety też jest autentyczna. Jak czytam coś takiego to aż mi się scyzoryk w kieszeni otwiera. I mam ochotę użyć tego scyzoryka ale hamuje się, bo jednak nie chciałabym spędzić najlepszych lat mojego życia w więzieniu. 


XXI wiek to czas nienawiści. Odwetu. Porównań. Panuje teraz atmosfera złośliwości, zawiści i uszczypliwości. Głównie w internecie. Na żywo oczywiście też można się spotkać z tym zjawiskiem. Społeczeństwo składa się z samych ekspertów w każdej dziedzinie znanej ludzkości, a i tej nieznanej też. Znamy się na wszystkim. I krytykujemy wszystko. Bo przecież mamy do tego prawo. W końcu jest wolność słowa. 

Tyle tylko, że to nie jest konstruktywna krytyka. O nie, nie. Bo po co podpierać się konkretnymi argumentami? Skoro mi się nie podoba, to znaczy, że jest gówniane i koniec! 






Powiem tak, ludzie dzielą się na trzy grupy:

1) Pierwsza grupa to są ludzie , którzy za wszelką cenę chcą mieć lepiej niż ktoś inny. Sąsiadka kupiła nową, ładną zastawę? To pani X leci do sklepu, kupuje jeszcze ładniejszą i koniecznie droższą! Mało tego, zaprasza sąsiadkę na kawę żeby zobaczyła, że Pani X ma lepszą zastawę niż ona!


2) Druga grupa to ludzie, którzy za wszelką cenę chcą żeby ktoś inny miał gorzej niż oni. Znajoma założyła bloga lub kanał na yt i osiągnęła sukces. Pani Y wcześniej się nie udało więc jakim cudem znajomej się udało? No przecież musiała jakoś oszukiwać, kupować obserwujących! I w ogóle jest brzydka, za gruba, ma tłuste włosy i się nie zna na temacie! Pani Y nie omieszka oczywiście wygłaszać swoich opinii w komentarzach pod jej postami. Koniecznie z konta anonimowego. Bo przecież ma prawo do swojego zdania, prawda?   

3) I trzecia grupa ludzi, czyli Ci normalni. W tej potężnej i wszechobecnej fali hejtu można, na szczęście, doszukać się światełka w tunelu jakim są osoby naprawdę życzliwe i cieszące się z cudzych sukcesów. 




Tobie się nie udało, Ty miałeś po prostu farta. 

Nic tak nie motywuje do zawiści jak czyiś sukces! To jest niemożliwe żeby komuś cokolwiek się udało. Nie zapracował sobie na to. Nie ważne, że ktoś poświęcił kawał swojego życia, czasu i serca żeby coś stworzyć. Ten ktoś miał po prostu farta. A już szczególnie agresor się uruchamia gdy ktoś na tym zarabia. No bo jak to tak można! 

Nie znam się, to się wypowiem.

To jest moim zdaniem jedna z najgorszych chorób współczesności. Jak pisałam wcześniej, teraz mamy samych ekspertów od każdej możliwej dziedziny. A już w szczególności wszyscy się znają na cudzych życiach. O tak, cudze życie to jest coś co wszyscy najchętniej komentują. No bo przecież jakaś tam Basia, Asia czy Kasia wie lepiej, że gdy dodajemy na instagram zdjęcie zdrowego posiłku, to tak naprawdę wpierdzielamy pizzę na grubym cieście z poczwórnym serem! 

Moja racja jest mojsza niż twojsza. 

Tyle ile jest ludzi na świecie, tyle jest zdań na jakikolwiek temat. Zawsze znajdzie się jakiś troll, który będzie uważał, że na jego zdanie nie ma mocnych. Gorzej jak nie dopuszcza do myśli, że ktoś może mieć inne zdanie niż on. Wtedy to już jest jatka. No bo przecież to on ma rację. Nie Ty. 





























Najgorsze w tym wszystkim jest to, jak takie buractwo wpływa na ludzi. Jak szybko można popaść w kompleksy i zniszczyć sobie psychikę.. 

Chciałabym zaapelować do wszystkich osób, które były lub są ofiarą hejtu. NIE PRZEJMUJCIE SIĘ. Wiem, że łatwiej powiedzieć niż zrobić. Ja sama przez wiele lat byłam ofiarą hejtu. I to nie internetowego, tylko tego w rzeczywistości. Prosto w twarz. Do tej pory zmagam się z pewnymi problemami z tym związanymi. Jednak trzeba na to spojrzeć z drugiej strony. Przez takich ludzi przemawia zwyczajna zawiść. Oni traktują to jako swój sposób na wyładowywanie frustracji jaka w nich siedzi. Nigdy wszystkim nie dogodzisz. Możesz nawet uratować 100 sierot z płonącego budynku, a i tak znajdzie się jakiś burak, który będzie się czepiał, że nie uratowałeś jeszcze Misia Tulisia. 

Długo mi zajęło zrozumienie, że nie ma sensu tracić czasu i nerwów na cudze problemy. Bo to, że komuś coś się w Tobie nie podoba to JEGO PROBLEM, nie Twój :)  

Dlatego głowa do góry, cyc/klata (niepotrzebne skreślić) do przodu i róbcie swoje! 



A Wy w jakich sytuacjach mieliście styczność z hejtem?  Piszcie w komentarzach :)



Buziaki 👄

Meg



Udostępnij ten post

6 komentarzy :

  1. Odkąd prowadzę bloga tylko raz miałam styczność z hejtami. Dokładniej - dostałam dwa komentarze, oczywiście anonimowe, widać, że ktoś bardzo się starał znaleźć jakiś powód do hejtu, bo były to posty sprzed paru miesięcy, jeden od razu usunęłam, ponieważ w wulgarny sposób obrażał biżuterię, którą robię, a drugi zostawiłam, ponieważ trochę mnie rozbawił. Dotyczył jednego z moich postów z Norwegii, ktoś widocznie nie do końca doczytał o co chodziło, skrytykował mnie odwołując się do czegoś czego nie napisałam, więc grzecznie wytłumaczyłam tej osobie, że się pomyliła, i jak na razie kolejne hejty się nie pojawiły.
    Ja jestem totalnie przeciwniczką bezpodstawnej krytyki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tyle dobrze, że tylko raz się spotkałaś z hejtami :) Jak pisałam wyżej, zawsze znajdzie się jakiś burak, po prostu nie ma sensu nawet wdawać się w dyskusję z kimś takim. A co do wulgaryzmów, to zgadzam się w zupełności z usuwaniem takich komentarzy. Moim zdaniem to jest ostatnie stadium hejtu, jak nie działa nic innego to sięgają po najcięższy kaliber żeby tylko komuś dopiec. Ja nie rozumiem, czy Ci ludzie czerpią jakąś chorą satysfakcję z tego? Jeśli tak, to można im tylko współczuć.

      Usuń
  2. U mnie na blogu o dziwo hejtu jakoś dużo nie było... jak to pewnie przeczytają hejterzy to przyjdą i nadrobią. Za to już na insta kilka razy się zdarzyło. Mnie zarówno smuci jak i bawi fakt, że ludzie nie znający mnie osobiście czasami wygłaszają mowy jakby znali mnie od dzieciństwa. Wszystko wiedzą lepiej, sami są najmądrzejsi... Na hejt chyba się nie poradzi... już taki urok Internetu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeden z wybranych przeze mnie komentarzy jest właśnie z instagrama. To faktycznie smutne bo internet daje nam tyle możliwości a ludzie wykorzystują go w najgorszy sposób :(

      Usuń
  3. Zastanawia mnie jak nudne musi być życie hejterów. Jak coś mi się nie podoba to omijam to szerokim łukiem, a nie tracę kilka cennych chwil, by pisać komentarz. Wolę poświęcić ten czas na wyrażanie pozytywnej opinii. :)
    MÓJ BLOG 💘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest właśnie bardzo dobre podejście! :)

      Usuń

Bonjour Meg © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka