Książka vs Film 1# Intruz





Za każdym razem gdy słyszę, że ma wyjść nowy film na podstawie książki przechodzą mnie dreszcze. I to nie takie pozytywne tylko wręcz przeciwnie. Tym bardziej jeśli chodzi o książkę, którą uwielbiam. Oczywiście absolutnie nie ujmuję tutaj w żadnym stopniu kinematografii. Jednak ekranizacje czy adaptacje książek to bardzo delikatna sprawa i według mnie bardzo łatwo jest wszystko, mówiąc kolokwialnie, spieprzyć :/ Dlatego postanowiłam rozpocząć serię postów o tej walce tytanów. 

Na pierwszy ogień wybrałam Intruza Stephanie Meyer. Książka mnie po prostu zachwyciła. Fani Si-Fi mogą się lekko zawieść, ponieważ mimo motywu inwazji kosmitów przeważa tutaj historia miłosna :) Ja osobiście tę książkę uwielbiam i gorąco polecam :) 

Nasz świat został opanowany przez niewidzialnego wroga. Najeźdźcy przejęli ludzkie ciała oraz umysły i wiodą w nich normalne życie. Jedną z ostatnich niezasiedlonych, wolnych istot ludzkich jest Melanie. Wpada jednak w ręce wroga a w jej ciele umieszczają dusze o imieniu Wagabunda. (...) Wagabunda nie potrafi oddzielić swoich uczuć od pragnień ciała i zaczyna tęsknić za mężczyzną, który miał być jej wrogiem. Wkrótce Melanie i Wagabunda stają się sojuszniczkami i wyruszają na poszukiwanie człowieka, którego obie kochają. 

1) Bohaterowie. 

KSIĄŻKA:    

Główną bohaterką jest Melanie Stryder. Ma 20 lat.  Według książki jest wysoka, szczupła i umięśniona od wysiłku fizycznego jaki musi wkładać w uciekanie przed najeźdźcami z kosmosu. Ma średniej długości ciemnobrązowe włosy i zielone oczy. Jej skóra jest opalona. Przedstawiona została jako silna i dojrzała kobieta.                                                                                              

FILM: 



Rudzielec, blada cera, niebieskie oczy i takie trochę chucherko. Nie zrozumcie mnie źle, ja nic nie mam to tej aktorki. Ma na koncie kilka świetnych ról ale to całkowite przeciwieństwo Melanie i jak dla mnie nie powinna w ogóle znaleźć się w tej roli. Nie udało jej się ukazać charakteru postaci.


Wagabunda

KSIĄŻKA: 

Drobna, delikatna, złotowłosa dziewczyna. Miała piegi i dołek w podbródku. Szare oczy, jaśniutką karnację i długie włosy. Była malutka. 

FILM: 




Jared Howe

KSIĄŻKA: 

Jest starszy od Melanie o 9 lat. Wysoki, dobrze zbudowany, silny. Mocno zarysowane rysy twarzy, wydatne usta. Włosy rozjaśnione od słońca. Oczy koloru ziemi. Karnacja opalona. Po prostu dojrzały, pewny siebie mężczyzna. Budzi respekt. 

FILM:



Aktor przystojny ale mimo, że wiekiem odpowiada do roli nie wygląda na pewnego siebie mężczyznę, który budzi respekt. Tutaj to jest bardziej wina gry aktorskiej niż wyglądu moim zdaniem. 


Ian i Kyle O'Shea

KSIĄŻKA:

Bracia wysocy, dobrze zbudowani. Starszy Kyle jest wręcz wielki. Czarne włosy i błękitne oczy. Kyle impulsywny, Ian myślący. Charakterami różnią się całkowicie jednak z wyglądu są podobni. 

FILM:



Jak oglądałam film to odniosłam, że Kyle (po prawej) to po prostu wypierdek. Przepraszam jeśli urażę czyjeś uczucia ale dla mnie Ci aktorzy są kompletnie nie trafieni. 


Łowczyni

KSIĄŻKA:

Mała, drobna kobieta, o oliwkowej karnacji i czarnych włosach do podbródka. Wiecznie grymas niezadowolenia na twarzy. Ubrana cała na czarno. 

FILM: 



No cóż tu nie trzeba się rozpisywać :) Chociaż grą aktorską jak najbardziej odzwierciedliła charakter postaci z książki :) 


Doktor 

KSIĄŻKA: 

Pam para pa pam! Mamy zwycięzcę! W książce Doktor jest drobnej postury lekarzem o jasnej karnacji. 

FILM: 


No tak tutaj zaszaleli z obsadą :D Ja oczywiście nie jestem rasistką ani nic z tych rzeczy ale nie jestem za taką drastyczną zmianą postaci. 


Postacie różniące się znacznie od swoich pierwowzorów z książki to tylko czubek góry lodowej. Rozumiem, że nie wszystko można zawrzeć w filmie  jednak takie ewidentne zmiany sprawiają, że człowiek nie poznaje historii którą czytał.

Oczywiście film ma swoje plusy, wielu aktorów w tym ci, którzy grali Jeba i Maggie świetnie się spisali. Wygląd jaskini też spełnił moje oczekiwania. Jednak brakowało mi w filmie pewnych wydarzeń, które sprawiły, że pokochałam Wagabundę czytając książkę. Moim zdaniem film nie oddał sensu historii. Odniosłam wrażenie, że reżyser omija wszystkie najważniejsze momenty, które tak naprawdę nadają charakter całej fabule. Film wydał mi się powierzchowny, nakręcony tylko po to by na nim zarobić. Dlatego zdecydowanie wolę książkę.

I tak, wiem, że Intruz jest adaptacją a nie ekranizacją. Reżyser miał prawo do zmian jednak moim skromnym, subiektywnym zdaniem wyszła klapa :) Książka ma duży potencjał filmowy, jednak nie został on dobrze wykorzystany.

Wiecie czego jeszcze nie lubię? Jak po premierze filmu zaczynają drukować książki z okładką filmową. Brrrrrr zgrooooza! 😨😣


KSIĄŻKA 1:0 FILM 


Nie chcę wam spojlerować, więc jeśli oglądaliście już film polecam przeczytać książkę i samemu się przekonać jakie są różnice :)  Jeśli czytaliście książkę to podzielcie się swoimi opiniami w komentarzu ;)


Buziaki 👄

Meg




Udostępnij ten post

2 komentarze :

  1. Uwielbiam książkę, i od jakiegoś czasu myślałam o oglądnięciu tego filmu, ale boje się, że to zepsuje całe wyobrażenia po książce. Tym bardziej, że już widzę ,że aktorzy kompletnie nie pasują do tego jak wyobrażałam sobie bohaterów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja obejrzałam film bo chciałam sama się przekonać czy będą duże różnice. Nie zepsuł mi wyobrażeń z książki, jednak nie wniósł też nic pozytywnego czego w książce bym nie znalazła. Po prostu traktuję go jako całkowicie oddzielną produkcję :)

      Usuń

Bonjour Meg © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka